główna anthropos? teksty autorzy rada recenzentów dla autorów indeksacja archiwum   English version
Kamila Augustyn

Marginesy kultury książki w Polsce

     1.
     W dobie umasowienia[1] kultury coraz więcej jej wytworów upodabnia się do siebie tematycznie bądź formalnie na tyle, że możliwe staje się opracowanie mierzącego to algorytmu, czego dowodzi The Bestseller Code Jodie Archer[2]. Powstające w ten sposób "produkcje" wpisują się w aktualnie obowiązujące trendy, stosunkowo rzadko natomiast inicjują nowe. Rezerwuarem pomysłów są zwykle teksty, obrazy, filmy czy nagrania uznane za marginalne, bo powstałe na peryferiach obiegu komercyjnego, poruszające tematykę, uznawaną dotąd za tabu albo też przyjmujące perspektywę osób wykluczonych. Te wytwory kultury, utrwalone następnie w atrakcyjnej dla odbiorcy formie, odpowiadającej kreującym popyt specjalistom od marketingu, wchodzą w obieg, zostają przyswojone i rozpoznane jako właśnie takie, na jakie od dawna czekano. Koniunktura nakręca się, obieg wydawniczej produkcji zamyka nas w kręgu zainteresowań uznanych za wspólne dla większości populacji. Po pierwsze, mimo stale rosnącej w różnych kategoriach liczby wydawanych tytułów, bieżąca oferta rynkowa (nowych tytułów) nie jest silnie zróżnicowana. Po drugie, w odniesieniu do kilku czy nawet kilkunastu tytułów, zwykle tych najsilniej promowanych jako bestsellery, ma ona charakter masowy. Pozwala to zaspokoić zgłaszany, czy raczej kreowany popyt, a także obniżyć jednostkowy koszt wytworzenia "produktu". Sprzyja zatem wielkim przedsiębiorstwom - koncernom prasowo-wydawniczym, które monopolizują rynek, zaburzając naturalną grę popytu i podaży. Wraz z postępującą centralizacją wzrasta m.in. ryzyko manipulacji - szczególnie na rynku medialnym, ponieważ podanej informacji często nie można zweryfikować na podstawie innych źródeł, które albo są niedostępne, albo powtarzają treści rozpowszechnione przez źródło podstawowe, dostarczone przez podmiot mający największy udział w rynku.
      Na rynku książki mechanizmy centralizacji, rozumianej zarówno jako umasowienie, jak i centralne zarządzanie, oraz decentralizacji/peryferyzacji, czyli rozproszenia albo delegowania uprawnień, dokonują się już od chwili wynalezienia druku. Stosunkowo najbliższy nam kontekst historyczny, który dowodzi zmiany dominant i pozwoli sfalsyfikować przyjęte tezy o masowym i ściśle zawężonym charakterze bieżącej oferty wydawniczej, to okres przemian społeczno-ustrojowych w Polsce po roku 1989[3]: zniesienia cenzury, konstytuowania się wolnego rynku i ustalania zasad jego funkcjonowania. Kolejne większe zmiany zachodzą wskutek dynamicznego rozwoju technologicznego[4]. W branży księgarskiej przejawia się on m.in. upowszechnieniem druku cyfrowego, dzięki któremu wydawcy mogą swobodniej określać wysokość nakładu bez obaw o wysokie koszty ewentualnego dodruku, a autorzy publikować bez konieczności znalezienia wydawcy (self-publishing). Na dywersyfikację oferty i decentralizację działań, skupionych w rękach kilku czy kilkunastu podmiotów - wydawnictw i hurtowni mających największy udział w rynku - poza przemianami polityczno-gospodarczymi oraz technologią druku cyfrowego, silnie wpływa również Internet. Zmiany ostatnich kilku czy kilkunastu nawet lat prowokują wręcz pytanie o to, czy w liberalnej, wolnorynkowej rzeczywistości, tyleż realnej, co wirtualnej, możemy w ogóle mówić o centrum i peryferiach, czy są to jednak na tyle zmienne kategorie, że ich stosowanie wydaje się nieuprawnione? Oto bowiem biorąc pod uwagę wyłącznie tematykę publikowanych utworów, można zauważyć, iż to, co zdaje się mieć charakter masowy, w rzeczywistości ogarnia swoim zasięgiem tylko pewien obszar geograficzny i językowy. Wyraźnie dowodzą tego listy bestsellerów, które nie mają przecież charakteru globalnego. To, co popularne w jednym kraju/regionie/czasie, w innym nie funkcjonuje wcale albo sytuuje się gdzieś na uboczu literatury, w wąskich kręgach zainteresowanych, jest więc wykluczone z popularno-komercyjnego obiegu[5] i medialnego dyskursu.
      Po zniesieniu w Polsce cenzury zapanowała wolność wypowiedzi. Jej ceną, czy konsekwencją, jest w obecnych czasach, także dzięki rozwojowi technologii cyfrowych, zwiększenie literackiej "produkcji" - skoro "pisać może każdy" i daleko idące rozproszenie - "skoro pisać można o wszystkim". Liczba wydanych w Polsce tytułów wzrosła w latach 2010-2014 aż o 33% (z 24380 do 32480), co w obliczu pogłębiającego się kryzysu czytelnictwa - w 2015 r. co najmniej jedną książkę przeczytało zaledwie 41,7% Polaków[6] - skutkuje nadprodukcją wydawniczą. Podaż przewyższa popyt. Spada wysokość nakładów: ogólnych - ze 139,2 mln w 2010 r. do 105,1 mln egzemplarzy w 2014 r. - i średnich - z 5710 w 2010 r. do 3236 egzemplarzy w 2014 r.[7]. Rośnie koszt jednostkowy "produkcji" książki. Obniża go tylko nieco technologia druku cyfrowego. W związku z przybywającą liczbą tytułów i systematycznie ograniczanym nakładem szanse na odniesienie wydawniczego sukcesu, mierzonego liczbą sprzedanych egzemplarzy, maleją, a żywot książki, nawet tej uznanej za bestseller, skraca się[8]. Po dwóch, trzech miesiącach obecności na księgarskich półkach zostaje wycofana. Wraca, na mocy umów konsygnacyjnych, do wydawcy albo hurtownika, a następnie zostaje przekazana np. do punktów sprzedaży taniej książki i tam sprzedawana po cenie niższej od detalicznej o 20-80%, nie ze względu na wcześniejsze użytkowanie, ale upływ czasu działający na niekorzyść tyleż konkretnego tytułu, który nie wzbudza już takiego zainteresowania odbiorców, co jego materialnej postaci[9].

     2.
     W statystykach prowadzonych przez Bibliotekę Narodową, a dotyczących źródeł zakupu książek w punktach detalicznych, składy taniej książki znalazły się wprawdzie dopiero na szóstym miejscu po księgarniach tradycyjnych (49%), salonach multimedialnych (21%), księgarniach internetowych (16%), supermarketach (12%) oraz kioskach i salonach z prasą (10%), ale za to już w pierwszej czwórce punktów sprzedaży, które w latach 2010-2014 zanotowały wzrost, co obrazuje tabela Źródła zakupu książek. Nie można zatem marginalizować ich znaczenia głównie ze względu na aspekt konkurencji cenowej. Funkcjonowanie składów taniej książki niewątpliwie wspomaga sprzedaż nowych książek. Jednocześnie, wskutek niewycofania całości niesprzedanych nakładów z tzw. tradycyjnych punktów sprzedaży, dochodzi do osłabienia ich pozycji jako dystrybutorów w momencie, gdy te same tytuły, często bestsellery w fazie spadkowej, trafiają do punktów sprzedaży taniej książki. Tracą na tym także wydawcy, którzy, chcąc pozbyć się zalegających w magazynach nakładów, zmuszeni są do znacznego obniżenia ceny, często poniżej kosztów wytworzenia. Konstytuuje to na rynku pierwotnym (sprzedaży nowych książek) zjawisko dwóch obiegów, trudnych do jednoznacznego zdefiniowania, roboczo więc nazwanych "obiegiem nowych tytułów", dostępnych przez coraz krótszy czas w kanałach tradycyjnych, rozumianych zwykle jako księgarnie indywidualne bądź sieciowe, i znacznie szerszym "obiegiem nowych książek"[10].
     Składy taniej książki, które dla średniozamożnego czytelnika stają się obok księgarni internetowych i supermarketów jednym z najatrakcyjniejszych miejsc zakupu, z wolna zmieniają nie tylko ekonomię rynku, ale i nasze myślenie o literaturze. Dzięki niższej cenie książki są dostępne dla szerszej grupy odbiorców. Obecność danego tytułu w bibliotece, wskutek ograniczonej (często do jednego) liczby egzemplarzy, takiej dostępności nie gwarantuje. Niższa cena zachęca do podjęcia ryzyka zakupu, a nieraz nawet do przeczytania nieznanej, choćby ze słyszenia, książki. Zakupy w punktach sprzedaży taniej książki kształtują też nasze postawy jako czytelników, którzy stają się coraz bardziej otwarci, poszukujący, odkrywający nowe odmiany i gatunki piśmiennictwa, z uwagą śledzący zmiany rynku, a nawet pozytywnie i świadomie na niego wpływający poprzez recenzje i rekomendacje. Rosnąca sprzedaż za pośrednictwem kanału uznawanego dotąd za poboczny, choć jeszcze niezbadany jest jego wpływ na postawy nabywców - rozumianych jako czytelnicy, każe poddać pod rozwagę możliwość oddziaływania z nieproporcjonalnie dużą siłą kanałów peryferyjnych z punktu widzenia całego, silnie skoncentrowanego rynku dystrybucji.

     3.
     Nieprzerwanie od kilku lat trzon (centrum) oferty polskich wydawnictw stanowią publikacje naukowe. Biblioteka Narodowa, prowadząca na podstawie egzemplarza obowiązkowego ewidencję wydanych w Polsce książek, szacuje, iż 39,9% tych opublikowanych w 2013 r. miało charakter naukowy, 6,9% należało do literatury pięknej, 6,1% do literatury popularno-naukowej i fachowej, 6% do literatury dokumentalnej, 5,5% do literatury religijnej, 5,3% do literatury dla dzieci, 5,1% to poradniki, 5% romanse a 4,6% szkolne podręczniki. Margines rodzimej produkcji wydawniczej stanowiły natomiast typy książek uznane za jedne z najpopularniejszych i najchętniej ostatnimi czasy kupowanych, wypożyczanych i czytanych, a więc kryminały - 1,9%, fantastyka i literatura dla młodzieży - 1,2%[11]. To one, w odbiorze przeciętnego czytelnika, kształtują rodzimą produkcję wydawniczą. To o najlepsze tytuły z tych segmentów zdają się najzacieklej walczyć wydawcy. Jak zatem w tym kontekście interpretować dane Narodowej Wszechnicy? Odpowiedź na postawione pytanie zależy od przyjętej perspektywy. Dla analityka decydująca w określeniu dominujących, a więc w pewnym sensie centralnych typów literatury, będzie liczba nowo wydanych tytułów w każdym z wyróżnionych segmentów i przychody ze sprzedaży książek. Perspektywa czytelnika jest zwykle mocno zawężona, najczęściej do literatury pięknej, gatunkowej, romansowo-obyczajowej, kryminalnej, fantastycznej, religijnej oraz literatury dla dzieci i młodzieży. Określenie centrum i peryferii dokonuje się więc w ramach rozpoznawalnych gatunków, a nie całości rynku.
Już sama kategoria literatury pięknej jest na tyle zróżnicowana, że można w jej obrębie wyróżnić kategorie centralne i peryferyjne. Biorąc pod uwagę dane statystyczne Biblioteki Narodowej za rok 2013, najliczniejszą grupę wśród 2279 beletrystycznych pozycji stanowiły utwory poetyckie (68%), następnie powieści, nowele i opowiadania (18%), aforyzmy, legendy, podania (10%), wreszcie dramaty (3%). Statystyka wielkości produkcji wydawniczej nie odzwierciedla jednak popularności poszczególnych rodzajów literackich, wyrażającej się tyleż w zakupie, co lekturze. W Ruchu Wydawniczym w Liczbach za rok 2013 czytamy:

Wśród 1553 tomów poetyckich, jakie znalazły się w bibliografii roku 2013, tylko niewielka część opublikowana została przez renomowanych edytorów, takich jak a5 czy Biuro Literackie. Wiele jest tu za to tomów wydanych przez rozmaite instytucje - biblioteki, ośrodki kultury, urzędy gminne, stowarzyszenia. Nie brakuje także utworów opublikowanych nakładem autora. Sugeruje to, że dość często mamy w tym przypadku do czynienia z twórczością, która nie została poddana profesjonalnej selekcji wydawniczej. Warto dodać, że wyniki ostatnich edycji badań czytelnictwa Polaków[12] pokazują, że poezja współczesna, niezależnie nawet od jej poziomu, bywa czytana niezwykle rzadko. Wszystkich czytelników takiej poezji, którzy znaleźli się w roku 2012 w poddanej badaniom próbie trzech tysięcy respondentów, da się dosłownie policzyć na palcach jednej ręki. Można więc domniemywać, że są to książki w dużej mierze martwe czytelniczo[13].

     Popularności poezji w Polsce nie dodają nawet organizowane festiwale, dwa na międzynarodową skalę - Festiwal Miłosza w Krakowie i Puls Literatury w Łodzi[14] - ani nagrody literackie, mające duże znaczenie w określaniu grupy branżowych liderów[15]. W kategorii poezja przyznaje się m.in. Nagrodę Literacką Gdynia, Wrocławską Nagrodę Poetycką Silesius, Nagrodę Fundacji im. Kościelskich, a także Nagrodę NIKE, promującą jednak w zasadzie głównie prozę, bowiem w ciągu osiemnastu lat istnienia nagrody zostały nią wyróżnione zaledwie cztery tomy poezji, a tylko jeden: dramat, zbiór esejów i tekstów, jedna autobiografia i dziesięć powieści[16].
     Powieści cieszą się największą popularnością spośród wszystkich gatunków literatury pięknej. Początkowo za bestseller nie uznawano utworów innych niż powieści[17]. Na marginesie kultury książki pozostawała m.in. literatura dla dzieci i młodzieży oraz literatura niefikcjonalna. Jednocześnie, mimo swojej poczytności, za marginalną zaczęła uchodzić, przynajmniej w oczach krytyków, literatura popularna w swej brukowej odmianie. Silnie ukonstytuowany wówczas podział na obieg wysokoartystyczny, reprezentowany w dużej mierze przez klasyczne powieści realistyczne oraz obieg popularny funkcjonuje w niektórych kręgach do dzisiaj. Osłabiają go, czy wręcz obalają, dowodzenia, że literatura wysokoartystyczna także bywa popularna i komercyjna[18], a obwieszczany od co najmniej pięćdziesięciu lat kryzys powieści[19], w obliczu rosnącego zainteresowania kryminałami i fantastyką, wydaje się mocno przesadzony. Tym bardziej, że jak zauważa Agnieszka Fulińska:

W dziedzinie fikcji literackiej fantastyka - tym razem naukowa - wiedzie prym, jeśli chodzi o zajmowanie się palącymi problemami z pierwszych stron zarówno periodyków naukowych, jak i prasy codziennej: inżynierią genetyczną, nanotechnologią, globalizacją i Internetem. Od międzywojennej antyutopii poczynając powieść fantastyczno-naukowa stawia fundamentalne pytania o istotę i sens człowieczeństwa we współczesnym świecie, o conditio humana w konfrontacji z coraz to nowszymi wynalazkami i osiągnięciami nauki[20].

     Zestawienie porównawcze najchętniej czytanych i najczęściej kupowanych w Polsce książek w 2013 r. dowodzi największej popularności literatury niefikcjonalnej[21], a następnie literatury pięknej, romansów, kryminałów, książek dla dzieci i młodzieży, a także fantastyki. Miejsca zajmowane przez poszczególne typy literatury czytanej i kupowanej nie zawsze się jednak pokrywają, a różnice między nimi mieszczą w przedziale od 1,8 do 9 punktów procentowych. Najrzadziej kupowane są: książki religijne, których udział w rynku w stosunku do zainteresowania tak nabywców, jak czytelników, jest stosunkowo duży, bo wynosi 5,5%; publikacje encyklopedyczne i słownikowe, wypierane przez źródła internetowe, dostępne łatwo i teoretycznie bezkosztowo, przy czym rzeczywistym kosztem tej większej dostępności oraz aktualności są liczne błędy merytoryczne i brak fizycznej postaci; następnie lektury szkolne, niekupowane, bo często dostępne w bibliotekach lub Internecie, a nieczytane zwykle z uwagi na szkolny przymus, co rodzi wątpliwości, po pierwsze, czy uznanie danej książki za kanoniczną popularyzuje ją i zawarte w niej treści, po drugie, jak długo dana pozycja będzie kanoniczna, skoro literacki kanon podlega nieustannej (dez)aktualizacji?[22]; kolejne miejsca zajmują eseistyka i poradniki - jeden z najczęściej udostępnianych w sieci nieodpłatnie typów literatury; wreszcie literatura fachowa oraz naukowa, stanowiąca blisko 40% całej oferty wydawniczej, ale przeznaczona dla bardzo wąskiego grona wyspecjalizowanych odbiorców, dlatego tak kapitałochłonna, wydawana w niskim nakładzie, dystrybuowana niemal wyłącznie przez specjalistyczne księgarnie i sprzedawana po znacznie wyższej niż beletrystyka cenie[23].
     Od dłuższego już czasu karierę robi w Polsce reportaż, którego bogate tradycje stopniowo odżywają dzięki działalności takich oficyn jak Czarne czy Dowody na Istnienie. W kategorii literatura fikcjonalna niesłabnącą popularnością cieszy się natomiast tzw. "literatura skandynawska". Te wcale niemarginalne fascynacje regionalne objawiają się w kolejnych nowych tytułach, nazwiskach, a nawet odmianach gatunkowych pojawiających się na polskim rynku. Popularne są bowiem nie tylko kryminały Stiega Larssona, Henninga Mankella, Jo Nesbø czy Camilli Läckberg, by wymienić choćby kilku z bardziej rozpoznawalnych w Polsce autorów, ale także literatura dla dzieci, popularyzowana m.in. przez wydawnictwa Czarna Owieczka i Zakamarki oraz powieści obyczajowe dla dorosłych np. autorstwa Larsa Saabye Christensena.

     4.
     Poczynione rozpoznania skłaniają do twierdzenia, iż z uwagi na wielość, niejednorodność i dynamiczność zachodzących procesów oraz metody ich pomiaru posługiwanie się kategoriami centrum i marginesów w odniesieniu do polskiego rynku książki może budzić pewne wątpliwości, co do zasadności rozróżnień i przyjętej perspektywy, która za nimi stała.
     O dominacji poszczególnych typów i odmian gatunkowych można mówić, używając zmiennych danych i perspektyw, i pamiętając o tym, że udział w rynku nie jest jednoznaczny z popularnością czy statusem literatury danego segmentu, a oddaje raczej jego ekonomiczne uwarunkowania (stosunek nakładu pracy, kapitału do ceny i wysokości nakładu). Z uwagi na znoszenie nieklarownego podziału na literaturę wysoką i niską, który doprowadził do elitaryzacji literatury i zamiast przyczynić się do upowszechnienia wysokoartystycznych wzorców tylko zniechęcił do lektury, jak również ze względu na brak wiodącego trendu na rynku książki, nie należy też silnie różnicować literackich obiegów[24].
     Mimo wielu literackich mód oferta wydawnicza, także na polskim rynku książki, ciągle się rozszerza. Obok książek promowanych jako bestsellery funkcjonują, choć nie zawsze na równych prawach[25], książki debiutantów - stosunkowo szybko dostępne w składach taniej książki - jak również utwory mało znanych w Polsce pisarzy z zagranicy - twórczość tę usiłują spopularyzować najbardziej renomowane wydawnictwa, jak: Znak (Dominikańczyka Junota Diaza) czy Wydawnictwo Literackie (Norwega Larsa Saabye Christensena). Postępującą decentralizację wzmaga m.in. zjawisko self-publishingu. Paradoksalnie może zaś powstrzymać, jak wskazuje przykład brytyjskiego rynku książki, uwolnienie cen, tzn. rezygnacja z ustaw regulujących stałą cenę książki[26].
     Na rynku wydawniczym, szczególnie wśród wydawców publikacji szkolnych, a także rynku dystrybucji hurtowej, jest jeszcze zauważalna bardzo silna koncentracja. Hurtownie takie jak: FK Jacek Olesiejuk, Azymut, Wikr, Matras, Super Siódemka, Platon[27] to najsilniejsze, bo mające największy udział w rynku podmioty, które dyktują pozostałym (wydawcom, dystrybutorom detalicznym) warunki współpracy. Sytuacja na rynku sprzedaży detalicznej jest dużo bardziej dynamiczna. Dystrybucja detaliczna mocno się zmienia pod wpływem Internetu i z powodu rosnącej konkurencji cenowej między poszczególnymi kanałami. Silną pozycję księgarni sieciowych, kosztem indywidualnych, i rosnącą pozycję supermarketów względem księgarni w ogóle osłabia sprzedaż za pośrednictwem księgarni i platform internetowych (takich jak np. Allegro) czy składów taniej książki. W związku z postępującym rozwojem cyfrowym, który wchodzi już w decydujący etap digitalizacji zbiorów papierowych i stopniowo już wprowadzanych zmian w systemach nauczania (program "Cyfrowa szkoła" MEN i projekt rządowego e-podręcznika), należy spodziewać się przyjęcia w stosunkowo niedługim czasie odmiennych modeli dystrybucji, które przekształcą polski rynek książki, być może naruszając aktualnie obowiązujący układ sił.




[1] "Umasowienie" rozumiane jako masowe rozpowszechnienie. Por. Małgorzata Mozer, Bestseller: wstęp do problematyki badawczej i próba definicji, "Acta Universitatis Lodziensis. Folia Librorum" 1998, nr 8, s. 102.
[2] "Algorytm przypisuje tytuł do jednego z 685 możliwych tematów i stylów książek. Mając taką wizytówkę tytułu program określa prawdopodobieństwo znalezienia się książki na liście bestsellerów "New York Timesa". Zob. Milena Rachid Chehab, Skąd się biorą bestsellery, "Książki. Magazyn do czytania" 2016, nr 2, s. 17.
[3] Marcin Rychlewski, Obiegi wydawnicze a współczesny rynek książki w Polsce, "Teksty Drugie" 2009, nr 1-2, s. 252-268.
[4] Maryla Hopfinger, Literatura i media po 1989 roku, Warszawa 2010.
[5] Obieg popularno-komercyjny to obieg, "którego charakter wynika bardziej z siły dystrybucyjno-promocyjnej i wyników sprzedaży, niż z preferowania książek adresowanych wyłącznie do niewyrobionego odbiorcy". Zob. Marcin Rychlewski, dz. cyt.
[6] Izabela Koryś, Dominika Michalak, Roman Chymkowski, Stan czytelnictwa w Polsce w 2014 roku, dostęp na stronie http://www.bn.org.pl/download/document/1428654601.pdf  Łukasz Gołębiewski, Paweł Waszczyk, Rynek książki w Polsce 2015. Wydawnictwa, Warszawa: Biblioteka Analiz 2016.
[7] Tamże.
[8] Małgorzata Mozer, dz. cyt.
[10] Por. Marcin Rychlewski, dz. cyt. Autor wyróżnia m.in. obieg oficjalny i nieoficjalny (tzw. drugi obieg), obieg główny i obiegi lokalne, obieg artystyczny i masowy, specjalistyczny i popularno-komercyjny, a ponadto "kioskowy" i religijny.
[11] Zob. Wykres Proporcje książek różnych typów w ogólnej liczbie tytułów w roku 2013 [w:] Ruch Wydawniczy w Liczbach. LIX: 2013, Warszawa: Biblioteka Narodowa 2015, dostęp na stronie: http://www.bn.org.pl/download/document/1423045683.pdf, data dostępu: 31.05.2016.
[12] Olga Dawidowicz-Chymkowska. Dominika Michalak, Stan czytelnictwa w Polsce w 2012 roku. Transmisja kultury pisma, Warszawa 2014.
[13] Ruch Wydawniczy w Liczbach, dz. cyt.
[14] Rynek książki w Polsce 2015, dz. cyt.
[15] Dorota Degen, Nagrody literackie - "konie pociągowe" rynku książki?, "Toruńskie studia bibliologiczne" 2008, nr 1, dostęp na stronie: http://www.home.umk.pl/~tsb/sites/default/files/numer1/degen.pdf, data dostępu: 02.05.2016.
[16] Tamże.
[17] Małgorzata Mozer, dz. cyt.
[18] Marcin Rychlewski, dz. cyt. Zob. też Agnieszka Fulińska, Dlaczego literatura popularna jest popularna, "Teksty Drugie" 2003, nr 4, s. 55-66.
[19] Henryk Markiewicz, Teorie powieści za granicą. Od początków do schyłku XX wieku, Warszawa 1995; Kazimierz Bartoszyński, Kryzys czy trwanie powieści. Studia Literaturoznawcze, Kraków 2004.
[20] Agnieszka Fulińska, dz. cyt.
[21] Maryla Hopfinger, dz. cyt.
[22] Marcin Rychlewski, dz. cyt.; Marcin Lutomierski, Promocja książki akademickiej i naukowej. Zagadnienia do dyskusji, "Biuletyn EBIB" 2015, nr 6 (159).
[23] Tamże.
[24] "Zakłócona zostaje stabilność obiegów na obszary nadrzędne i podrzędne, dominujące i podporządkowane, centralne i peryferyjne". Zob. Krzysztof Uniłowski, Z popem na ty, "Pogranicza" 2007, nr 2, s. 24.
[25] Sylwia Czubkowska, Patrycja Otto, Empik, kulturalny monopol narodowy, dostęp na stronie
http://forsal.pl/artykuly/576711,empik-kulturalny-monopol-narodowy.html
[26] Martin Stysiak, W Anglii już prawie nie ma małych księgarń, faktyczny monopol ma Amazon, dostęp na stronie: http://wyborcza.biz/biznes/1,147881,18170285,
W_Anglii_juz_prawie_nie_ma_malych_ksiegarn__faktyczny.html?disableRedirects=true
, data dostępu: 19.06.2015.
[27] Łukasz Gołębiewski, Paweł Waszczyk, Rynek książki w Polsce 2015. Dystrybucja, Warszawa: Biblioteka Analiz 2016.

do góry









































strona 178








































strona 179








































strona 180








































strona 181








































strona 182








































strona 183








































strona 184








































strona 185








































strona 186








































strona 187

główna anthropos? teksty autorzy rada recenzentów dla autorów indeksacja archiwum   English version