główna anthropos? teksty autorzy rada recenzentów dla autorów indeksacja archiwum   English version
Natalia Kotarba

Poza światem, we własnym świecie, czyli Dziwny przypadek psa nocną porą Marka Haddona jako ilustracja problemu "bycia na uboczu" w autyzmie/ zespole Aspergera

     Ciekawym wątkiem w refleksji nad problemem trzymania się na uboczu/ osobności jest z pewnością, coraz powszechniej podejmowany w tekstach kultury, problem funkcjonowania w społeczeństwie osób dotkniętych autyzmem/zespołem Aspergera[1]. Wspomnianą obecność tego zagadnienia w kulturze potwierdzają chociażby takie wydarzenia jak Festiwal Filmów o Autyzmie i Zespole Aspergera[2], odbywający się w ramach Europejskiego Dnia Autyzmu, nawiązującego do Światowego Dnia Świadomości Autyzmu[3]. Każde z zaprezentowanych w ramach tego wydarzenia dzieł filmowych stanowi próbę opowiedzenia o problemie autyzmu/ zespołu Aspergera. Poza dziełami filmowymi[4], problem ten pojawia się również w wypowiedziach literackich[5] (także autobiograficznych[6]), jak i w spektaklach[7] czy projektach z zakresu sztuk wizualnych[8].
     Przedmiotem analiz zawartych w niniejszym artykule będzie wyróżniająca się na tle tych autobiograficznych wypowiedzi książka Marka Haddona Dziwny przypadek psa nocną porą. Książka ta zawiera narrację prowadzoną z perspektywy dziecka - 15 letniego, osobliwego chłopca o imieniu Christopher. Powieść z powodzeniem mogłaby zostać uznana za dzieło autobiograficzne. Za taki stan rzeczy odpowiada fakt, iż Christopher wyznaje, że sam pisze książkę, i to właśnie tę czytaną aktualnie przez odbiorcę. Należy pamiętać jednak, że to jedynie doskonała mistyfikacja, tekst ten jest bowiem całkowicie fikcjonalny, a tak doskonałe obrazowanie i wczucie się w rolę autystycznego dziecka świadczy jedynie o kunszcie pisarza.
     Artykuł ten nie jest systematycznym studium zachowań osoby z autyzmem/ zespołem Aspergera, popartym naukowymi źródłami i opracowaniami z dziedziny psychologii czy medycyny; przygotowanie takiego tekstu znacznie przekroczyłoby bowiem ramy niniejszej publikacji, i też mijałoby się z wyznaczonym celem. Celem tego tekstu jest bowiem analiza dzieła literackiego w dwóch liniach: "wewnętrznej", ukierunkowanej na próbę odpowiedzi na pytanie "jaka jest specyfika obrazu świata, który wyłania się z prowadzonej z perspektywy bohatera narracji" oraz "zewnętrznej", gdzie głównym zadaniem będzie odkrycie zastosowanych przez autora strategii pisarskich. Pojawiające się w tekście wyimki z prac psychologicznych, mają zatem charakter wprowadzenia do poszczególnych zagadnień lub podsumowania takowych. Głównym zadaniem tego artykułu jest bowiem zakreślenie problemu, ukazanie jego spektrum i sprowokowanie czytelnika do dalszych refleksji, poszukiwań.
     Dziwny przypadek psa nocną porą rozpoczyna się od wprowadzenia w akcję i krótkiego opisu zdarzenia:

Było 7 minut po północy. Pies leżał na środku trawnika przed domem pani Shears. Oczy miał zamknięte. Wyglądał, jakby leżąc na boku, biegł, tak, jak biegnie pies, któremu się śni, że goni kota. Ale ten pies nie biegł ani nie spał. Był martwy. Sterczały z niego ogrodowe widły. Ponieważ nie dostrzegłem żadnych innych ran, uznałem, że zabito go właśnie widłami, bo po co ktoś miałby wbijać ogrodowe widły w psa, który zdechł z innego powodu, na przykład skonał na raka albo zginął w wypadku drogowym. Ale nie miałem co do tego pewności. Wszedłem do ogródka pani Shears, zamykając za sobą furtkę. Wkroczyłem na trawnik i ukląkłem przy psie. Dotknąłem jego pyska. Był jeszcze ciepły. Pies wabił się Wellington. Należał do pani Shears, naszej znajomej. Mieszkała przy tej samej ulicy, naprzeciwko, dwa domy w lewo. (...) Pogłaskałem Wellingtona i zadałem sobie pytanie, kto go zabił i dlaczego"[9].

     Z tego opisu czytelnik dowiaduje się o zamordowaniu tytułowego psa, jak również o poszukiwaniach jego "mordercy", których podejmie się główny bohater. To właśnie prowadzone przez chłopca śledztwo będzie stanowiło punkt wyjścia dla całej struktury fabularnej utworu. Opowieść rozpoczyna się zatem jak klasyczny kryminał, zdefiniowany przez Słownik terminów literackich jako:

jedna z głównych odmian współczesnej powieści rozrywkowej, jej podstawową cechą jest wyraziście zarysowana, spoista i dynamiczna akcja, rozwijająca się w porządku poszukiwań, które prowadzą do ustalenia kto jest sprawcą przestępstwa (np. morderstwa). Właściwym bohaterem powieści kryminalnej jest więc prowadzący dochodzenie, zaś zasadniczą kwestią rozwiązanie zagadki. Współcześnie rozwija się również inny typ powieści kryminalnej, w którym owo rozwiązanie gra mniejszą rolę, na plan pierwszy wysuwa się relacja o działaniach przestępców"[10].

     Wykorzystanie konwencji kryminału widoczne jest również w dalszych partiach tekstu. Wybór takiej konwencji z pewnością nie jest przypadkowym, lecz pieczołowicie przemyślanym zabiegiem. W książce Etnolog w mieście grzechu. Powieść kryminalna jako świadectwo antropologiczne Mariusz Czubaj pisze:

powieść kryminalna - w jednej ze swych warstw - jest także opowieścią o sposobach myślenia. (...) Jeśli kryminał jest faktem kosmologicznym, to jest nim nie tylko ze względu na sposób kreacji świata przedstawionego, ale także z powodu ukazywania sposobów myślenia, który pozwala uporządkować sferę chaosu, zażegnać kryzys spowodowany zbrodnią i przywrócić ład.[11]

     W powieściach kryminalnych zbrodnia ma jakiś motyw i ten motyw ukazuje prawdę o skomplikowanym świecie ludzkich uczuć i motywacji. Zważywszy na fakt, iż materią kryminału jest sposób prowadzenia dochodzenia, nie będącego niczym innym jak odkryciem ciągu przyczynowo skutkowego, zachodzącego pomiędzy poszczególnymi zdarzeniami, posłużenie się tym gatunkiem w tekście opowiadającym o przygodach osoby z autyzmem/ zespołem Asperegera, pomaga ukazać jej procesy dedukcyjne. Wyraźne nawiązanie do takiej formuły, niosącej za sobą olbrzymi bagaż skojarzeń i kulturowych konotacji, jest z pewnością celowym i sprytnie obmyślanym krokiem. Zbudowanie powieści na temat autyzmu na kształt powieści kryminalnej, a przynajmniej z zastosowaniem elementów uznawanych za właściwe dla tego gatunku, pozwala ukazać specyfikę myślenia osoby z autyzmem. Fabuła tekstu jest dość prosta: morderstwo psa, poszukiwania sprawcy, okrycie okoliczności zdarzenia. Jednak, tak jak w powieści kryminalnej, celem opowieści jest nie prezentacja skomplikowanej fabuły, lecz rozwiązanie zagadki i ukazanie relacji zachodzących między bohaterami.
     W dziele Haddona te prawdopodobne motywacje zostają misternie ukryte, a wybór tej akurat formy jawi się jako podyktowany preferencjami czytelniczymi samego głównego bohatera. Sam Christopher wyznaje bowiem:

Lubię Psa Baskervillów również dlatego, że lubię Sherlocka Holmesa, i myślę, że gdybym był prawdziwym detektywem, to właśnie takim, jak on. Jest bardzo inteligentny, rozwiązuje zagadkę i mówi: "Świat jest pełen oczywistych rzeczy, których nikt nie dostrzega". Ale on dostrzega, tak jak ja. W tej książce jest też napisane: "Sherlock Holmes posiadł w nadzwyczajnym stopniu umiejętność wyłączania się ze świata". Ja jestem taki sam (...) Ponadto doktor Watson mówi Sherlocku Holmesie: "...jego umysł... próbował ująć w spójne ramy wszystkie te dziwne i na pozór niepowiązane ze sobą wydarzenia"[12].

     W wypowiedziach Christophera słychać echo ustaleń poczynionych przez Roberta Cailloisa, który na łamach książki Odpowiedzialność i styl. Eseje pisał: "[Powieść kryminalna] zrodziła się z osobliwego odwrócenia perspektyw. W końcu nie ma już nic wspólnego z literaturą. Nie opisuje i nie roztrząsa. Z życia bierze tylko ramy, w psychologii widzi metodę śledztwa albo punkt oparcia dla dociekania, namiętnościami i dociekaniami zajmuje się tyle, o ile potrzebuje siły, która by wprawiła w ruch mechanizm, jaki zbudowała. Nie pragnie wzruszać, wstrząsać, zachwycać czy pochlebiać duszy obrazując jej niepokoje, cierpienia, ambicje. Wszystkie nieskładne czy tajemnicze składniki, jakie wniosła wyjaśnia i uporządkowuje. Rozrzuca elementy łamigłówki, aby należycie je złożyć. Buduje prostą i pełną figurę z ułomnych i niezrozumiałych fragmentów (...) w istocie nic nie różni powieści kryminalnej od zadania matematycznego"[13]. Cechy powieści kryminalnej wymienione przez Cailloisa doskonale korespondują z wypowiedziami Christophera:

To jest powieść kryminalna. Shioban powiedziała, że powinienem napisać coś, co sam miałbym ochotę przeczytać. Czytam głównie książki o matematyce i naukach ścisłych. Nie lubię powieści. W powieściach ludzie mówią na przykład tak: "Jestem z żył żelaznych, srebrnych i pokładów pospolitej gliny. Nie umiem zacisnąć się w twardą pięść, tak ja ci, którym nie trzeba bodźca" (Powieść tę znalazłem w bibliotece, kiedy mama wzięła mnie kiedyś do miasta). Co to znaczy? Nie wiem. Tata też nie. Ani Shioban, ani pan Jeavone. Pytałem ich. (...) W powieści kryminalnej ktoś musi się domyślić, kim jest morderca, a potem go schwytać. To jest taka łamigłówka. Jeżeli łamigłówka jest dobra, można się czasem domyślić rozwiązania. Shioban powiedziała, że taka książka powinna na samym początku przyciągać czymś uwagę czytelnika. Dlatego zacząłem od psa. Zacząłem od psa również dlatego, że sam go znalazłem, a nie bardzo potrafię wymyślać rzeczy, które mi się nie przydarzyły[14].

     Osobliwością książki Haddona jest również numerowanie rozdziałów kolejnymi liczbami pierwszymi, o których bohater opowiada tak: "zasada wyodrębniania liczb pierwszych jest bardzo prosta. Ale jak dotąd nikt nie odkrył prostej reguły, pozwalającej zorientować się czy jakaś bardzo wielka liczba jest liczbą pierwszą lub ile wynosi następna taka liczba"[15]. Owe liczby pierwsze i ich niepoznawalność przypominają trochę niepoznawalność i niezrozumiałość zachowań dotkniętego autyzmem/ zespołem Aspergera Christophera dla reszty członków społeczeństwa.
     Po przywołanym wyżej opisie oględzin psa główny bohater, będący jednocześnie narratorem tekstu, przedstawia się w dość osobliwy sposób: "Nazywam się Christopher John Francis Boone. Znam nazwy wszystkich krajów świata, ich stolic i wszystkie liczby pierwsze aż do 7507"[16]. Ten dość specyficzny i odrobinę niecodzienny sposób prezentacji siebie przykuwa uwagę odbiorcy i pozwala mu zorientować się, że ów narrator/ bohater jest w jakimś sensie istotą nietuzinkową. Dalsze partie tekstu potęgują to wrażenie. Chłopiec wyznaje:

Kiedy poznałem Shioban, pokazała mi obrazek: Wiedziałem, że ten obrazek oznacza "smutny", i tak właśnie się czułem, kiedy znalazłem martwego psa. Potem pokazała mi taki obrazek: i wiedziałem, że ten obrazek oznacza "wesoły". Tak się czuję, kiedy czytam o kosmicznych wyprawach statku Apollo albo kiedy o trzeciej czy czwartej nad ranem jeszcze nie śpię, spaceruję w tę i z powrotem po naszej ulicy i udaję, że jestem sam jeden na całym świecie. A potem narysowała inne obrazki, ale nie potrafiłem powiedzieć, co znaczą. Poprosiłem Sioban, żeby narysowała dużo takich min i napisała przy nich, co każda z nich znaczy. Kartkę z rysunkami nosiłem przy sobie i wyciągnąłem z kieszeni, kiedy nie rozumiałem, co ktoś do mnie mówi. Było mi jednak bardzo trudno wybrać rysunek, który by najbardziej przypominał czyjąś minę, bo ludzka twarz szybko się porusza i stale zmienia wyraz. Kiedy powiedziałem Shioban, co robię, wzięła ołówek i kartkę, powiedziała, że przeze mnie ludzie czują się prawdopodobnie bardzo, a potem się roześmiała. Dlatego podarłem i wyrzuciłem jej pierwszą kartkę. Shioban mnie przeprosiła. Teraz, kiedy nie rozumiem, co ktoś do mnie mówi, proszę o wyjaśnienie albo odchodzę[17].

     Fragment ten, choć krótki, dostarcza czytelnikowi kolejnej porcji wiedzy na temat narratora. Opisany w cytowanym fragmencie osobliwy sposób interpretowania ludzkich uczuć, zarysowana niechęć do zmian i widziana już w tych kilku pierwszych zdaniach swego rodzaju "mechaniczność" zachowania (nienaturalność, szablonowość, sztywność w interakcjach, czyli brak cech kojarzonych i określanych jako tzw. "umiejętności miękkie), pozwala klasyfikować bohatera jako osobę autystyczną/ z zespołem Aspergera.
     "Natura tych dzieci ujawnia się najpełniej w ich zachowaniach wobec innych ludzi. Ich zachowanie w grupie społecznej jest faktycznie najwyraźniejszym objawem ich zaburzenia"[18], pisał Hans Asperger. W dziele Haddona poza autorefleksjami i opisami zdarzeń dokonywanymi przez narratora, zamieszczone zostały również passusy, ukazujące interakcje chłopca ze społeczeństwem. W początkowych partiach tekstu zaprezentowana została rozmowa głównego bohatera z policjantem:

Policjant kucnął przy mnie i spytał: - Powiesz mi co tu się dzieje młodzieńcze?
Usiadłem.
- Pies nie żyje. - powiedziałem.
- To już wiem. - odparł.
- Ktoś go zabił.
- Ile masz lat? - spytał.
- Mam 15 lat 3 miesiące i 2 dni - odparłem.
- A czy mógłbyś wyjaśnić, co robiłeś tu w ogrodzie?
- Trzymałem psa.
- Dlaczego trzymałeś psa?
Trudne pytanie. Trzymałem, bo chciałem. Lubię psy. Zrobiło mi się smutno, że pies nie żyje.
Policjantów też lubię, więc chciałem odpowiedzieć na pytanie jak należy, ale policjant nie dał mi dość czasu na obmyślenie właściwej odpowiedzi.
- Więc dlaczego trzymałeś psa? - powtórzył.
- Lubię psy. - odparłem.
- Zabiłeś go? - spytał.
- Nie zabiłem.
- To twoje widły?
- Nie.
- Wydajesz się bardzo zdenerwowany.
Zadawał za dużo pytań i zadawał je za szybko. Gromadziły się w mojej głowie jak bochenki w fabryce, gdzie pracuje wujek Terry (...). Myślę czasem o swoim mózgu jak o maszynie, ale nie zawsze jak o maszynie do krajania chleba. Łatwiej mi w ten sposób wytłumaczyć innym, co się w nim dzieje.
Spytam cię jeszcze raz... - zaczął policjant.
Znowu opadłem na trawnik, przycisnąłem czoło do ziemi i wydałem z siebie dźwięk, który tata nazywa jęczeniem. Jeszcze kiedy napływa mi do głowy za dużo informacji z zewnętrznego świata. To tak jakby ktoś zdenerwowany przycisnął do ucha radio nastawione pomiędzy stacjami, pogłośnił je i poczuł się bezpiecznie, nie słysząc niczego poza białym szumem. Policjant chwycił mnie za rękę i postawił na nogi.
Nie podobało mi się, że mnie dotyka.
I wtedy go uderzyłem.[19]

     Opis ten doskonale ukazuje kuriozalność komunikacji między osobą "zdrową", a autystyczną. Nieświadomy z kim ma do czynienia policjant myśli, że chłopiec z niego kpi. Z kolei główny bohater całkowicie nie rozumie pytań stróża prawa. Nie domyśla się w jakiej sytuacji komunikacyjnej się znalazł, nie zdaje sobie sprawy, że zadawane mu pytania są standardowym elementem procedury przesłuchania. Chłopiec nie widzi powiązań między zadawanymi pytaniami, a prowadzonym śledztwem. Nie dostrzega również, że układają się one w logiczny ciąg. Odpowiada dokładnie, zgodnie z prawdą, ale czytelnik wyczuwa, iż komunikację z policjantem ogromnie zaburza nieświadomość chłopca, że dialog ten jest jedynie częścią protokołu przesłuchania, a zadawane pytania są intencjonalne, posiadają swój określony cel. Brak "umiejętności miękkich", jak określono to powyżej, charakterystyczny dla osób z autyzmem, sprawia, iż Christopher nie dostrzega, że sytuacje komunikacyjne dzielimy na interakcje konwencjonalne, czyli określone pewnymi normami, jak i na spontaniczne rozmowy. "Aresztuję Cię za napaść na funkcjonariusza policji" - takie zarzuty słyszy chłopak, po czym dodaje: "to mnie uspokoiło, bo tak właśnie mówią policjanci w telewizji i na filmach". Chłopak w ogóle nie przejął się takim obrotem spraw, usłyszanymi słowami. Nie zrozumiał powagi sytuacji. Słowa te brzmiały jak banał, do którego był przyzwyczajony. W tym miejscu widoczny jest kolejny "zgrzyt percepcyjny". Z jednej strony chłopiec nie rozumie położenia, w jakim się znalazł, nie identyfikuje zadawanych mu pytań jako elementu śledztwa, a z drugiej, nie wiadomo kiedy i jak, na podstawie jednej formuły mimochodem przypomina sobie znany z filmów obraz. Fragment ten zdaje się potwierdzać nieprzenikalność meandrów umysłu osoby dotkniętej autyzmem.
     Zaprezentowana sytuacja nie jest jedynym przypadkiem niezrozumienia, z jakim boryka się Christopher. Bohater przyznaje, iż nie pojmuje znaczeń słyszanych dowcipów i metafor. Ujęcie "migotliwych" sensów każdej z tych form pozostaje poza jego możliwościami. Bohater pisze np.:

To nie będzie wesoła książka. Nie umiem opowiadać dowcipów, bo ich nie rozumiem. Oto jeden, dla przykładu. Dowcip mojego taty. "Jedyne, co mi w życiu wyszło, to włosy". Wiem dlaczego to ma być śmieszne. Spytałem. Dlatego, że słowo "wyjść" ma co najmniej trzy znaczenia: 1) wyjść - opuścić jakieś pomieszczenie, na przykład wyjść z domu, 2) wyjść - udać się, powieść, 3) wyjść - wypaść. Kiedy próbuję opowiedzieć sobie ten dowcip tak, żeby to słów znaczyło trzy różne rzeczy naraz, mam wrażenie, jakbym słuchał jednocześnie trzech różnych melodii, co jest przykre, przeszkadza i nie przynosi takiej ulgi jak biały szum. To jest takie uczucie, jakby troje ludzi mówiło do ciebie równocześnie o trzech różnych rzeczach. Właśnie dlatego w tej książce nie ma dowcipów[20].

     We fragmencie tym chłopiec niezwykle celnie diagnozuje swój stan. W innym miejscu stwierdza natomiast:

Nie rozumiem ludzi z dwóch zasadniczych powodów. Pierwszym zasadniczym powodem jest to, że ludzie bardzo dużo mówią bez używania słów. Sioban twierdzi, że uniesienie brwi może oznaczać wiele różnych rzeczy. Może znaczyć: "Chcę się z tobą kochać", może też znaczyć "To co powiedziałeś, jest bardzo głupie". Shioban mówi też, że jeżeli człowiek zamyka usta i oddycha mocno przez nos, może to znaczyć, że jest znudzony, albo zły - wszystko zależy od tego, ile powietrza wychodzi nosem, jak szybko, jaki kształt przybierają usta przy wydychaniu nosem, w jakiej pozie się siedzi, co się powiedziało tuż przedtem - i od stu innych rzeczy, tak skomplikowanych, że trudno się w nich połapać w kilka sekund. Drugim zasadniczym powodem jest to, że ludzie mówiąc, często używają metafor. Oto przykład metafory: Kamień spadł mi z serca. Zamienił się w słup soli./ Rzuć na to okiem./ Leżał martwym bykiem/ Pogoda pod psem. [21]

     W innym miejscu bohater przyznaje, że nie tylko nie rozumie ludzi, lecz wręcz się ich boi. Kolejnym przykładem osobliwego zwyczaju chłopca jest klasyfikowanie przeżywanych dni jako dobre lub złe, na podstawie ilości czerwonych samochodów widzianych w drodze do szkoły. Według reguły:

4 czerwone samochody - dobry dzień, 3 - Niezły dzień, 5 - Wspaniały dzień, a 4 żółte auta Czarny dzień. To taki dzień, w którym do nikogo się nie odzywam, siedzę sam, czytam książki, nie jem lunchu. (...). Lubię porządek. Logika zaś jest jednym ze sposobów porządkowania rzeczy. Zwłaszcza w przypadku liczb i argumentów. Ale rzeczy można porządkować na różne sposoby, stad właśnie moje Dobre i Czarne Dni. Jeżeli ktoś wychodzi rano z domu i widzi, że świeci słońce, czuje się szczęśliwy, a kiedy widzi, że pada deszcz robi mu się smutno. Wszystko zależy od pogody. A przecież pracuje w biurze więc pogoda nie ma nic wspólnego z tym czy ma dobry czy zły dzień.

     Logika chłopca, tak jak logika każdej z osób dotkniętych autyzmem, jest inna i nie sposób zaprzeczyć, że system skojarzeń i dedukcji tworzy ciąg poprawnych pod względem logicznym ustaleń. Sposób jego rozumowania ciekawie zaprezentowany został także w kolejnym fragmencie:

Ludzie często mówią "Cicho bądź", ale nie mówią, jak długo trzeba być cicho. Albo stoi tabliczka z napisem NIE DEPTAĆ TRAWY, choć powinien on brzmieć NIE DEPTAĆ TRAWY WOKÓŁ TABLICZKI albo NIE DEPTAĆ TRAWY W TYM PARKU, bo przecież wiadomo, że na świecie jest mnóstwo trawy, po której wolno chodzić. (... ). Poza tym nie wiem, co tata ma na myśli, kiedy mówi "nie wtykaj nosa w nie swoje sprawy", ponieważ nie wiem o jakie "cudze sprawy" mu chodzi, bo mam do czynienia z wieloma ludźmi - w szkole, w sklepie, w autobusie - a jego praca polega na wchodzeniu do cudzych domów i naprawianiu bojlerów oraz ogrzewania. Wszystko to są cudze sprawy. Shioban to rozumie. Kiedy mówi mi, żebym czegoś nie robił, dokładnie tłumaczy, czego mam nie robić. I to mi się podoba. Kiedyś na przykład powiedziała:
- Nie wolno ci uderzyć Sarry, Christopherze, ani ręką, ani jakimkolwiek przedmiotem. Nawet gdyby uderzyła cię pierwsza. Gdyby uderzyła cię drugi raz, odsuń się od niej, stań spokojnie, odlicz od 1 do 50, a potem przyjdź do mnie i powiedź, co zrobiła, albo powiedz o tym komuś innemu z personelu.
A kiedy indziej:
- Jeżeli zechcesz się pohuśtać, a huśtawki będą zajęte przez innych, to nie wolno ci nikogo spychać. Musisz najpierw spytać czy możesz się pohuśtać, a potem zaczekać, aż ktoś zejdzie z huśtawki.[22]

     Fragment ten dobitnie ukazuje sposób myślenia chłopca, jego świat, w którym nie obowiązują kulturowe normy, a pola semantyczne słów są niezwykle wąskie. Christopher wszystko tłumaczy dosłownie, niczego się nie domyśla, potrzebuje jasnych, precyzyjnych, uściślonych i konkretnych wskazówek. Nie jest w stanie dokonać uogólnień, rozszerzenia pola semantycznego. Joanna Kruk-Lasocka przywołuje na wyjaśnienie zaburzeń postrzegania i przetwarzania informacji "koncepcję Frith, dotyczącą wrodzonego poznawczego deficytu, a także teorię Hermelin, mówiącą o zaburzeniach transferu informacji. Według tej teorii autyzm sprowadza się do nieadekwatnej selekcji, kategoryzacji i organizacji postrzegania. Jest to związane z niezdolnością transferu informacji intramodalnych na intermodalne, co powoduje, że dziecko odwołuje się każdorazowo do bezpośrednio podanego bodźca, nie mogąc uogólnić poszczególnych cech w spostrzeżeniu, wyobrażeniu czy pojęciu"[23]. W narracji Christophera bardzo często mamy okazję przekonać się jak działa tenże mechanizm oraz skąd biorą się nieporozumienia w jego kontaktach z innymi. Młodzieniec nieustannie potrzebuje planów, rozkładów; dzięki nim czuje się bezpiecznie.
     "Doświadczenie kliniczne oraz autobiografie osób dotkniętych zespołem Aspergera potwierdzają, że choć osoby te mogą mieć znacznie rozwinięte zdolności intelektualne, to jednak cechuje je nieodmiennie zamęt i niedojrzałość w sferze uczuć. (...). Brak wzajemności emocjonalno-społecznych przejawia się zaburzoną lub odbiegającą od normy reakcją na emocje innych osób, i /lub brakiem dopasowywania zachowania do kontekstu społecznego, i/lub słabą integracją zachowań społecznych, emocjonalnych i komunikacyjnych"[24]. Opowieści Christophera doskonale ilustrują to zjawisko. Wartą analizy częścią książki są nie tylko passusy prezentujące sposób postrzegania świata przez chłopca, ale również fragmenty prezentujące jego interakcje z najbliższymi. I tak pierwszym bardzo osobliwym elementem tych interakcji jest preferowany przez bohatera specyficzny rodzaj dotyku. Miast przytulenia, akceptuje jedynie stykanie się dłoni opuszkami palców i tenże gest uznaje za najwyższą formę czułości. Osoby autystyczne nierzadko nie lubią dotyku, odbierają go jak inwazję na ich osobę i reagują agresją.
     Ciekawie wygląda jego odpowiedź na zadane przez ojca pytanie: "Christopher czy rozumiesz, że cię kocham"?

Odpowiedziałem "Tak", bo kochać kogoś to znaczy pomagać, gdy ma kłopoty, to znaczy dbać o niego i mówić mu prawdę, a tata dba o mnie, kiedy wpadnę w kłopoty, jak na przykład wtedy, kiedy zabrano mnie na posterunek policji, dba o mnie przygotowując mi posiłki, i zawsze mówi mi prawdę, a to oznacza, że mnie kocha[25].

     Fragment ten ukazuje pewną prawdę o charakterze ogólnym: skupienie bohatera bardziej na zewnętrznych konkretnych, mierzalnych i obserwowalnych zachowaniach, niźli na abstrakcyjnych uczuciach. W jego ujęciu miłość to czyny. W sposób osobliwy rozumie on też i przeżywa emocje. Nie rozumie np. powodów niektórych zachowań ojca. Natomiast jak wyznaje później: "po krzyku rozpoznaję, że tata jest zły"[26]. Nie pojmuje również płaczu ojca i interpretuje sobie go na własny sposób. Podejmuje również takie działania, jakich sam oczekiwałby od innych w takiej sytuacji: "uznałem, że lepiej zostawić go samego, bo kiedy ja jestem smutny, pragnę być sam"[27].
     Dla leżącej w szpitalu matki, przygotowuje prezent, bo nauczył się, że taka reguła zwykła obowiązywać w społeczeństwie. Zabawny jest passus, w którym bohater tłumaczy się z takiego zachowania. Wyjaśnia swoje zachowanie, potwierdzając tym samym, że nie jest ono dla niego reakcją naturalną, lecz wyuczoną. W tym zachowaniu bohatera i sposobie mówienia o nim/ ujmowania go w kategoriach obowiązku, ujawnia się odmienność sposobów postępowania umysłu z autyzmem. Podsumowując, zachowania bohatera cechuje brak spontaniczności w wykonywanych gestach czy odczuciach. Jego interakcje społeczne opierają się na wypełnianiu wyuczonych rytuałów, mniej lub bardziej dlań zrozumiałych. Chłopiec żyjąc w społeczeństwie poznał pewne schematy postępowania w danych sytuacjach, jednak nie stały się one dla niego zachowaniami naturalnymi, nabytymi na drodze socjalizacji, lecz pozostały rodzajem jakiejś zewnętrznej, sztucznej formy. Po ucieczce z domu zastanawia się, co z sobą począć, chłodno analizując wszystkie opcje. Bohater niejako nie zdaje sobie sprawy ze swojego położenia - rozważa wszystkie alternatywy, nie widząc tego, że jest 15-latkiem i nie wszystko mu wolno.
     Kulminacją tego osobliwego sposobu podejścia do emocji i relacji jest opis zachowania bohatera w obliczu śmierci jego matki, a w sensie ścisłym - jako że mamy w tym tekście do czynienia z narracją pierwszoosobową - jego relacja na ten temat. Po wyznaniu "Mama umarła dwa lata temu", chłopak bezemocjonalnie prezentuje realia tego zdarzenia, co dowodzi, że nie odczuwał w tej sytuacji żadnego żalu.
     Celem tego tekstu, jak zaznaczono we wstępie, była próba ukazania obrazu świata z "peryferyjnej" niejako perspektywy chłopca dotkniętego autyzmem. Bohater dokonuje niesztampowych obserwacji, skupiając się na elementach i prawidłach działania świata, które zwykłemu członkowi społeczeństwa wydają się tak zwyczajne, że aż niezauważalne i niewarte poddawania głębszej analizie. Przyglądając się tym pozornym "oczywistościom", Christopher dokonuje obserwacji, które ukazują nasz doskonale znany świat z zupełnie nowej perspektywy. To nowe świeże spojrzenie, nieskażone przyzwyczajeniem i wrośnięciem w konwencję, przekazuje głęboką prawdę zarówno o skomplikowaniu ludzkich emocji i interpersonalnych interakcji, jak i o złożoności wykreowanego przez człowieka świata kultury. Narracja Christophera zawarta w książce Marka Haddona Dziwny przypadek psa nocną porą, dając wgląd w sposób odbierania świata przez bohatera dotkniętego autyzmem, tym samym przybliża odbiorcom specyfikę funkcjonowania w społeczeństwie osób autystycznych. Poza niebywałymi wartościami literackimi, wynikającymi głównie z innowacyjności ujęcia i przyjętej konwencji, dzieło Haddona wnosi również nieoceniony wkład w proces społecznego oswojenia problemu autyzmu, zwiększenia wrażliwości/ otwartości czytelników na odmienność osób nim dotkniętych. Opowieść zawarta w książce Haddona, potwierdza myśl wyrażoną przez Hansa Aspergera, że "to, co wystaje poza szereg i dlatego jest >>nienormalne<<, niekoniecznie musi być gorsze"[28]




[2] >http://www.zaciszeautyzmu.pl/autyzmnieprzegap W ramach festiwalu prezentowane były następujące dzieła filmowe: Na imię ma Sabine, Mary & Max, Elling, Snow cake, Zaklęte serca, Paradox Lake, Ocean Heaven, Dziewczyna z szafy, Odmieniec, Anton jest tuż obok , Opowieść ojca. Przez mongolskie stepy w poszukiwaniu cudu , Taki jestem, Komunia, Don Juan, As one: an autism project.
[4] Do dzieł filmowych poruszających problem autyzmu należą również: Temple Grandin, W kosmosie nie ma uczuć, Rain man, Adam, Fly away.
[5] Por. np. Jodi Picolut, W naszym domu.
[6] Temple Grandin, Byłam dzieckiem autystycznym i Myślenie obrazami oraz inne relacje z życia z autyzmem; Daniel Tammet, Urodziłem się pewnego błękitnego dnia.
[7] Spektakle: Mężczyzna, który pomylił swoją żonę z kapeluszem, Dziwny przypadek psa nocna porą (Spektakl National Theatre w Londynie).
[9] M. Haddon, Dziwny przypadek psa nocną porą, tłum. M. Grabowska, Warszawa: Świat Książki, 2000, s. 9.
[10] Słownik terminów literackich, M. Głowiński, T. Kostkiewiczowa, A. Okopień- Slaiwińska, J. Sławiński, Wrocław, 1998, s. 421.
[11] M. Czubaj, Etnolog w mieście grzechu. Powieść kryminalna jako świadectwo antropologiczne, Gdańsk 2010, s. 189.
[12] M. Haddon, dz. cyt. s. 82.
[13] R. Caillois, Odpowiedzialność i styl. Eseje, tłum. J. Błoński, Warszawa 1967, s. 190-192.
[14] Tamże, , s. 13.
[15] Tamże, s. 21.
[16] Tamże, s. 10.
[17] Tamże, s. 10-11.
[18] Cyt. za: T. Attwood, Zespół Aspergera, tłum. A. Sawicka-Chrapkowicz, Gdańsk 2013, s. 67.
[19] Cyt. za: T. Attwood, dz. cyt., s.147.
[20] M. Haddon, dz. cyt., s. 17.
[21] Tamże, s. 25.
[22] Tamże, 41-42.
[23] J. Kruk-Lasocka, Autyzm czy nie autyzm? Problemy diagnoza i terapii pedagogicznej małych dzieci, Wrocław 1999, s.12.
[24] Tamże.
[25] M. Haddon, dz. cyt. s s.96.
[26] Tamże, s. 31.
[27] Tamże, s. 32.
[28] Cyt. za: T. Attwood, dz. cyt., s. 19.

do góry









































strona 188








































strona 189








































strona 190








































strona 191








































strona 192








































strona 193








































strona 194








































strona 195








































strona 196








































strona 197








































strona 198

główna anthropos? teksty autorzy rada recenzentów dla autorów indeksacja archiwum   English version